Szkoła, walka z hollowami, godzina snu, kolejna walka i znowu szkoła, i tak dzień w dzień. Nic więc dziwnego, że Ichigo czuł się jak przejechany przez pociąg. Jedyna rzecz o jakiej marzył to pospać bez przeszkód przez co najmniej 10 godzin. Miał nadzieje, że zacznie wtedy normalnie funkcjonować.
Ledwo ciągnąc za sobą nogi wszedł po schodach i otworzył drzwi do swojego pokoju. Nie miał nawet siły na prysznic, chciał się tylko położyć. Na jego nieszczęście na łóżku już ktoś spał.
W pozycji embrionalnej, z lekko uchylonymi ustami mruczał przez sen Hichigo. Kurosaki zastanawiał się czemu on w ogóle śpi skoro nie musi. Czyżby chciał odnowić reiatsu? A może po prostu na silę chciał stać się jak najbardziej ludzki?
Stojąc tak w zamyśleniu nie zauważył, że jego alter ego patrzy na niego rozbawione. Już miał powiedzieć coś ironicznego, na temat miny chłopaka ale powstrzymał go przed tym nieprzyjemny i stanowczy głos.
-Złaź z mojego łóżka.
Nie trzeba mu było tego powtarzać. Nie odzywając się ani słowem posłusznie znalazł się w drugim kącie pokoju. Był mocno zaskoczony stanowczością Ichigo. Nigdy dotąd nie widział aby jego król zachowywał się tak jak król powinien, a nie tylko szczycił się tytułem.
Czujnie obserwował każdy krok chłopaka aż do jego upadku na łóżko, ale nawet wtedy nie zaprzestał obserwacji. Postać Ichigo wydawała mu się dziwie przygaszona. Nie to żeby jakoś wcześniej było inaczej, ale w tym wypadku, Shirosaki miał pewność, że jego króla coś lub ktoś trapi.
-Co jest królu? – spytał. - Wyglądasz jak zbity pies.
-Nie denerwuj mnie. – usłyszał w odpowiedzi głos przyciszony przez poduszkę.
-He? Ja staram się być miły, a ty niewiadomo o co się wściekasz.
-Daj mi spokój, hollow. – mruknął i starał się ignorować pustego w jego pokoju.
Shiro zmarszczył brwi. Sposób w jaki Ichigo się do niego zwrócił, nie spodobał mu się. Już od dawna nie nazywał go hollowem. Co więcej, to właśnie Kurosaki, a nie on sam wymyślił mu imię, a teraz tak po prostu je sobie olał?
-Obrażasz mnie królu.
-Nie przypominam sobie. – odparł niewyraźnie.
-Zaczynasz mnie coraz bardziej wkurzać. Powiedz co ci jest?
-Jestem zmęczony, oto co mi jest! – krzyknął zirytowany i zakrył głowę poduszką.
Chytry uśmieszek zagościł na twarzy hollowa. Bardzo cicho podniósł się z ziemi i usiadł na lędźwiach swojego pana.
-Co ty wyprawiasz? – wrzasnął na niego niemal natychmiast Ichigo i próbował się odwrócić, ale Shiro był zbyt ciężki.
-Nie denerwuj się tak królu. – szepnął mu do ucha, co wywołało u chłopaka niewielki dreszcz. – Odpręż się i pozwól mi działać.
Nie był do końca pewien co jego lustrzane odbicie chce zrobić, ale wziął głęboki wdech i schował twarz w poduszkę. Cokolwiek miało się stać, wolał tego nie widzieć. Po krótkiej chwili poczuł na swoich ramionach dłonie hollowa, które powoli roztasowywały jego obolałe mięsnie. Dotyk był chłodny, a spokojne i powolne ruchy niezwykle relaksujące.
Mógłby mi robić taki masaż codziennie. Pomyślał z westchnieniem, które uszło z pomiędzy jego warg.
Zaczął powoli zasypiać pod dotykiem Shiro, jednak kiedy już myślał, że za chwilę odpłynie, przestał czuć dłonie. Zaciekawiony odwrócił głowę i przyjrzał się twarzy hollowa, którą przyozdabiał kolejny chytry uśmiech.
-Czemu przerwałeś? – spytał z niezadowoleniem.
-Przypomniał mi się lepszy sposób na odprężenie. – odparł tajemniczo i odwrócił Ichigo na plecy sadowiąc się wygodnie na jego biodrach.
-Jaki? - dopytywał się ciekawy.
-Taki. – Shiro pochylił się nad chłopakiem i złożył na jego ustach delikatny pocałunek.
Zaskoczony tym ruchem Kurosaki nieświadomie uchylił swoje wargi, pozwalając pustemu na więcej.
Nieco szorstki, zupełnie jak u kota, niebieski język dokładnie penetrował wnętrze jego ust, co chwila trącając język jakby zapraszając go do zabawy. W tym momencie jego świadomość podzieliła się na dwie połowy. Jedna kazał mu zepchnąć tego drania i nie pozwolić na kolejną tego typu zagrywka, a druga wręcz prosiła by odwzajemnił pocałunek Shiro i pozwolił mu na więcej. Nagła fala przyjemności pochodząca z pocałunku pomogła mu podjąć decyzje.
Bardzo niepewnie chwycił ubranie hollowa ciągnąc go bliżej siebie. Nie wiedział czemu tak się zachowuje. Miał po prostu wrażenie, że wyniknie z tego coś dobrego, że w końcu się odpręży. I Przeczucie go nie myliło. Gdy tylko Hichigo wsunął swoją chłodna dłoń pod jego bluzkę, wszystkie jego mięśnie się napięły by po chwili całkowicie rozluźnić. Od tak. Opuściły go wszystkie siły, a ręce bezwładnie opadły na łóżko.
Na chwilę przerwał pocałunek, zdjął mu bluzkę i ponownie wrócił do pieszczenia jego ust. Podobało mu się to. Nigdy nie myślał by zrobić coś takiego, ten pomysł wpadł mu nagle po obejrzeniu jakiejś telenoweli w telewizji.
Siostra Ichigo, Yuzu, siedziała przed telewizorem ocierając łzy chusteczką. Bardzo go to wszystko zaciekawiło i omal nie został odkryty, kiedy druga siostra chłopaka wróciła z treningu. W ostatniej chwili skulił się za kanapą. Gdy zagrożenie już minęło, trafił na moment, kiedy jakiś facet całował się z dziewczyną. Co prawda jego król nie był dziewczyną, ale uznał, że to nie ma znaczenia.
W tej właśnie chwili wprowadzał resztę swojego planu w życie. Oderwał się od opuchniętych już warg i zjechał językiem na szyję. Szorstka powierzchnia delikatnie drapała skórę dostarczając dodatkowej przyjemności. Podczas gdy usta zajmowały się szyją, ręce gładziły żebra, brzuch i cała klatkę co chwile zahaczając o sutki. Musiał przyznać, że ciche jęki wydobywające się z ust Ichigo dziwnie mu pochlebiały. Czuł jakby robił coś dobrego dla swojego króla.
Szybko zdał sobie sprawę, że więcej zdziała zajmując się brodawkami niż wszystkimi miejscami naraz. Powoli zjechał językiem niżej i zaczął bawić się jednym z sutków, drugi ściskając palcami. Natychmiast poczuł jak chłopak pręży się pod jego dotykiem ocierając się jednocześnie o niego. Najwyraźniej robił to nieświadomie, ale to wystarczyło by Shiro się podniecił. Ponownie obrócił chłopaka na brzuch i przywarł do niego całym ciałem. Przez chwile jego język błądził po karku a następnie przy uchu.
-Królu jeśli nie chcesz, to zakończę na tym. – szepnął kładąc rękę tuż nad zapięciem spodni.
Przez chwile się wahał. Obawiał się tego wszystkiego, ale dotyk Hichigo sprawiał, że czuł się rozluźniony i nie chciał tego przerywać. Czując na swoich łopatkach delikatne pocałunki postanowił zaufać pustemu.
-Nie przestawaj. – mruknął czerwieniąc się.
-Dobrze więc.
Jego dłoń podążyła do rozpięcia spodni chłopaka i szybko uwinęła się z zamkiem. Zdjął wszystko od razu. Nie widział sensu by się z tym bawić. Od razu poślinił trzy palce i uniósł biodra Ichigo do góry. Przez chwile krążył tylko wokół jego wejścia drażniąc go tym samym. Pomimo, że nic wielkiego nie robił, słyszał dyszenie i ściszone jęki. Kontynuował zabawę jeszcze przez chwilę.
Powoli wsunął jeden palec przyglądając się temu z zafascynowaniem. Czuł jak mięsnie jego króla zaciskają się na obcym ciele próbując nie dopuścić do dalszej wędrówki, ale na nic to się zdało. Zagłębiał się coraz bardziej rozgrzewając ciasne wnętrze. Gdy już wszystkie palce były wewnątrz, poruszył nimi jeszcze trochę, po czym wyjął oblizując je z niewiadomych dla siebie samego przyczyn.
Spojrzał w dół na swojego kochanka, który łapczywie łykał powietrze i próbował opanować drżenie mięśni. Musiał przyznać, że widok jest dosyć uroczy. Nie co dzień widuje się bogów śmierci, którzy całkiem nadzy, leżą przed tobą ulegli. Zwłaszcza, jeśli jest to dość potężny shinigami, który teoretycznie jest twoim królem.
Pochylił się nad dyszącym chłopakiem i splótł ich dłonie.
-Będzie dobrze. – szepnął uspokajająco wyczuwając jego obawy.
Ichigo przytaknął i mocno ścisnął dłoń hollowa. Starał się przygotować na ból, który jak przypuszczał nastąpi. Nie był jednak tak zły jak sądził na początku. Ból nigdy nie sprawiał mu przyjemności, ale ten był naprawdę znośny i jednocześnie miły.
Nie ruszał się. Przyznał przed samym sobą że się bał. Bał się zrobić krzywdę swojemu królowi. Jego obawy okazały się jednak bezpodstawne. Ogromnie się zdziwił, kiedy Ichigo poruszył nieznacznie biodrami. Uśmiechając się do siebie zaczął wykonywać delikatne ruchy. Efekt był natychmiastowy. Z początku było słychać tylko ciche jęki, ale im szybsze nadawał temu tempo, tym bardziej chłopak zaczął okazywać jak mu dobrze.
Jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego. Miał wrażenie, że wszystkie jego troski i zmartwienia w tej właśnie chwili gdzieś się ulotniły. Z każdym pchnięciem Shiro, czuł się coraz lepiej. Czuł zmęczenie, ale nie takie jak wcześniej. To zmęczenie mu się podobało i chętnie częściej by go doświadczał.
-Shiro... – wysapał w przerwie między jękami. – Szybciej.
Mimo, że nie widział twarzy hollowa, miał przeczucie, że uśmiecha się on teraz.
Nadal trzymał jego dłoń. Utrudniało mu to szybsze ruchu, ale nie chciał jej puszczać. Był pewny, że ten dotyk pomaga Ichigo.
Zaczął głębiej wchodzić w chłopaka by doprowadzić ich obu do spełnienia. Za każdym razem uderzał w prostatę, co skutkowało coraz głośniejszymi jękami, niemal krzykami. Doszedł do wniosku, że jeśli tak dalej pójdzie to jeszcze ktoś ich usłyszy, a wtedy nie będzie za ciekawie. Pomimo niewielkich trudności, przyspieszył swoje ruchy i chwile po tym Ichigo doszedł z głośnym jękiem wyginając się w niewielki łuk.
Wszedł w niego jeszcze kilka razy aż sam nie skończył. Trochę ciężko oddychając wyszedł z Ichigo i z zaskoczeniem stwierdził, że chłopak zasnął.
Uśmiechnął się sam do siebie i złożył niewielki pocałunek na spoconym czole nastolatka po czym przykrył go kołdrą. Wpatrywał się w jego spokojną twarz dopóki ktoś mu w tym nie przeszkodził. Z dworu doszedł do niego krzyk jednego z kolegów ze szkoły Ichigo. To był Keigo. Darł się o czymś żeby chłopak wyszedł i poszedł razem z nim, i Mizuiro do parku.
Zirytowany tym zachowanie Hichigo wyjrzał przez okno i uśmiechnął się tak jakby miał zaraz posiekać nastolatka na kawałki jeśli ośmieli się zbudzić jego króla.
Keigo zmroziło. Szybko przetarł oczy, ale kiedy znów je otworzył nikogo już w oknie nie było. Przerażony tym co zobaczył lub jak sądził nie zobaczył, postanowił, że da sobie spokój i uciekł jak najszybciej.
Zadowolony z siebie Shiro znalazł sobie wspaniałe zajęcie. Pilnowanie by nikt nie obudził jego króla. Stwierdził, że jego życie, czy raczej byt, zacznie być teraz jeszcze przyjemniejsze, pomimo bariery, która utrzymywała go wewnątrz domu Kurosakich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz