Minęły dwa miesiące od śmierci czy raczej zamordowania Rukii. Soul Society nie znalazło sprawcy, chociaż miało pewien trop. Oczywiście pierwsze podejrzenia padły na jedynego hollowa w seireitei. Szybko jednak przestał być podejrzanym, gdyż Ichigo twierdził, że nie zrobiłby tego, a sam Hichigo nie wykazywał żadnych oznak agresywności, a na pytania odpowiadał szczerze i spokojnie.
Większości osób to odpowiadało, ale niektórzy, w tym Renji, nadal twierdzili uparcie, że to hollow jest winien. Ostatecznie nikt nie został ukarany, a Ichigo i Abarai wrócili do Karakury.
Dzień po powrocie, wszyscy starali się żyć jak wcześniej. Ichigo poszedł do szkoły, ale było coś, co go zaskoczyło.
-Gdzie Inoue? – spytał Ishidy, kiedy mieli przerwę na lunch.
-Nie wiem, nie było jej też wczoraj i dwa dni temu.
-Hmm... to do niej nie podobne.
Oboje pokrótce postanowili, że pójdą do niej po lekcjach. Sado nie mógł iść z nimi, ale nie sądzili, żeby był im potrzebny.
Gdy tylko skończyły się zajęcia, Uryu i Ichigo pędem wyszli ze szkoły. Im bardziej zbliżali się do domu Orihime, tym bardziej mieli wrażenie, że coś złego się stało, żaden z nich jednak, nic na ten temat nie mówił.
Pod domem dziewczyny było cicho. Z wnętrza nie dobiegał żaden dźwięk, nawet najmniejszy.
-Może jej nie ma. – szepnął Kurosaki.
-A gdzie miałaby pójść? – spytał Ishida, również szeptem.
Chłopak wzruszył ramionami i oboje podeszli pod drzwi. Zapukali raz, drugi i trzeci, ale nikt nie otwierał. Zaniepokojeni postanowili nacisnąć klamkę. Drzwi otworzyły się gładko, ale zaraz potem dopadł ich potworny odór. Odsunęli się na pewną odległość i zatkali nosy. W tej chwili Ichigo dziękował, że postanowił nie jeść nic rano, ani w szkole, bo żołądek skoczył mu do gardła. Ishida natomiast nie miał tego szczęścia i tylko cudem powstrzymywał wymioty. W końcu jednak się poddał i zwrócił wszystko co jadł od rana.
-Śmierdzi jakby coś się rozkładało. – zauważył brunet , kiedy doszedł jako tako do siebie.
-Chyba nie myślisz, że... – Ichigo przełknął ślinę i wziął chusteczkę, którą podawał mu Uryu.
-Nie wiem.
Powoli, zasłaniając nosy i usta, weszli do środka domu. Z początku czuli tylko delikatny odór, ale w końcu przywykli. Wszystko wydawało się być w porządku, ale kiedy tylko weszli dalej, znowu poczuli mdłości. Byli przyzwyczajeni do krwi, ale czegoś takiego nikt nie byłby w stanie wytrzymać. Cały salon rudowłosej był zabarwiony na czerwono przez płyn ustrojowy. Nie było ani jednego miejsca, które nie było by poplamione choć troszkę.
Brunet trącił lekko Ichigo, który patrzył na to z niedowierzaniem. Kurosaki natychmiast odwrócił się w stronę, którą wskazywał przyjaciel.
Na stoliku, na środku pokoju, leżała kupka zdartej skóry. Widząc to oboje wyszli z mieszkania i zamknęli drzwi. Oparci o ścianę próbowali uspokoić oddechy i rozszalałe serca, ale co chwile widzieli makabryczne obrazy ze wnętrza domu.
-Powinniśmy zadzwonić na policje. – zauważył Ichigo, na co Quincy mu przytaknął.
Funkcjonariusze przyjechali bardzo szybko, gdy tylko dowiedzieli się co zaszło. Zanim weszli do mieszkania dokładnie przesłuchali chłopców, a następnie kazali im wrócić do domu. Ci jednak zdecydowali się zostać, przynajmniej przez jakiś czas.
Policja pracowała pełne dwa dni przy samych oględzinach i zbieraniu dowodów. Znalazło się ciało, poćwiartowane na kilkadziesiąt kawałków i pochowane w całym domu, ale dopiero po analizie DNA udało się ustalić kim była ofiara. Tak ja spodziewał się detektyw prowadzący sprawę, była to mieszkanka domu.
Następnym krokiem było znalezienie czegoś, co pozwoliłoby ustalić przestępcę. Nie znaleziono nic.
Media bardzo szybko zainteresowały się sprawą i przekazywały na bieżącą informacje o śledztwie. Wszyscy obawiali się, że przestępcą jest seryjny morderca, ale kolejny atak nie nadszedł.
Po dwóch miesiącach, Ichigo, Ishida, Sado i Renji spotkali się w sklepie Urahary. Dopiero teraz zdecydowali się o tym porozmawiać.
-Nie podoba mi się to. – zaczął Abarai. – Najpierw Rukia, teraz Inoue. Chyba ktoś próbuje nas zabić.
-Nie bądź niemądry Renji. Zaczął by najpierw od najsilniejszych.
-Może to nie jest żadna dusza ani nic, tylko zwykły człowiek.
-Zwykły człowiek nie zrobiłby czegoś takiego. – zauważył Urahara wtrącając się do rozmowy. – Wybacz, że to powiem Kurosaki-san, ale naprawdę uważam, że zrobił to twój hollow.
-Zgadzam się. – Porucznik szóstego oddziału podniósł się na równe nogi i spojrzał wymownie na Ichigo.
-Po co miałby to robić? – spytał i również wstał. – Co by z tego miał?
-Nie musi nic z tego mieć. – Ishida spojrzał na mierzących się wzrokiem shinigami. – To hollow, mógł to zrobić dla samego zabijania.
-Jest inny niż zwykli puści. Ma rozum.
-I to czyni go niebezpieczniejszym.
Zapadła cisza. Wściekły Kurosaki wyszedł ze sklepu. Naprawdę nie sądził by Shiro mógł zabić Rukie i Orihime. Postanowił jednak dyskretnie go o to wypytać, by mieć dowód jego niewinności.
Dzień śmierci Inoue.
Było około 20, kiedy Orihime postanowiła iść już spać. Złapała jakiegoś paskudnego wirusa, toteż postanowiła zostać w domu na kilka dni i dokładnie się wykurować.
Zgasiła światło i położył się do łóżka, ale po chwili żyrandol znowu się palił. Trochę przerażona zwlekła się z posłania i ponownie wyłączyła światło, które po kilku sekundach znów się paliło. Sytuacja powtórzyła się kilka razy aż w końcu wszystko ucichło.
Dziewczyna już myślała, że uśnie, kiedy nagle coś roztrzaskało się w kuchni. Dygocząc ze strachu weszła do pomieszczeni, z którego doszedł do niej odgłos. Na kafelkach leżał potłuczony talerz.
-Jest tu kto? – spytała cicho i podeszła do telefonu.
Ostrożnie podniosła słuchawkę i już miała wybrać numer, kiedy czyjaś ręka złapała ją za nadgarstek. Przerażona krzyknęła cicho i odwróciła głowę, a jej oczy spotkały się z żadnym krwi spojrzeniem.
-Yo. Gotowa? – spytał Hichigo uśmiechając się i popychając ją.
Inoue uderzyła o ścianę, a z pomiędzy jej warg wydobył się cichy jęk.
-Co jest? Boli? – zadrwił hollow i podniósł swoją ofiarę za ramię. Mocno zacisną palce, co tylko powiększyło ból dziewczyny. Cisnął ją na drugi koniec maleńkiej kuchni, a gdy upadła na plecy, wbił nogę w jej brzuch. – Słabiutka z ciebie istotka. – zachichotał i wziął nóż z szafki obok. – Czekaj, poprawię cię trochę.
Znowu ją podniósł, tym razem za kark i przycisnął do ściany.
Gdy otworzyła oczy ujrzała to. Cała nienawiść do niej i tą żądze krwi w oczach. A ten szaleńczy uśmiech. Miała wrażenie, że stoi przed nią demon... diabeł.
-Ty jesteś...hollowem Kurosaki-kuna.
-Zgadłaś. – zaśmiał się i przyłożył jej ostrze do policzka. – A ty jesteś wstrętną dziwka, która posłuży mi za model testowy tego cacka.
Nóż lekko naciął jej skórę na policzku.
-Dlaczego ty... myślałam, że nie jesteś zły.
-Ha, ja nie jestem zły? Jeszcze czego! Jestem zły do szpiku kości, w końcu jestem hollowem. W tej chwili kierują mną te same instynkty, co podczas łamania karku tej shinigami.
Oczy Inoue gwałtownie się rozszerzyły. Niemal czuła tą radość, i dumę, która wypływała wraz ze słowami Hichigo.
-To ty zabiłeś Kuchiki-san?
-Pewnie, że ja, a myślałaś, że co? Jesteś równie głupia, co Ichigo i reszta. Tylko nieliczni widzą moje prawdziwe wnętrze. – zbliżył swe suta do rany, którą wcześniej zadał nożem. – A ty nie jesteś jedna z nich. -wysunął swój język i przejechał po ranie zlizując czerwony płyn. – Ale masz lepszą krew. – zaśmiał się i rozciął bluzkę dziewczyny.
-Nie! – próbowała się wyrwać, ale z każdym ruchem, dłoń hollowa zaciskała się coraz bardziej na jej szyi.
-Spokojnie. Nie zrobię tego co myślisz. Na samą myśl o gwałceniu cię, robi mi się niedobrze. Bardziej mi zależy na Ichigo niż na tobie.
-Kurosaki-kun? – szepnęła i otrzymała potężny cios w twarz. Z obu kącików jej ust zaczęła lecieć krew.
-Zamknij się! Mam tego dość! Ciągle tylko Kurosaki-kun, Kurosaki-kun, Kurosaki-kun. Wkurwiać mnie to zaczyna! On jest mój, słyszysz?! Nie zabrała mi go tamta suka, a ty tym bardziej! Myślisz, że nie wiem, że go kochasz? Myślałem, że sam się zabije, kiedy miałaś zamiar go pocałować.
-Czego w ogóle chcesz?
-Nie słuchałaś mnie. Chcę Ichigo. Niestety, stoją mi na drodze takie osoby jak ty. Ale skoro Rukię już wyeliminowałem, teraz kolej na ciebie.
-Chcesz, by Kurosaki-kun cię kochał? – spytała ostrożnie dziewczyna.
-Mam w dupie czy mnie kocha czy nie. Nie znam miłości i nie chcę jej poznać. Chcę tylko jego ciało, dostępne tylko dla mnie, w każdej chwili. A to... – szepnął i oblizał wargi. - Mi to zapewni.
Twarz Hichigo, stała się bardziej przerażająca niż rozpromieniona, kiedy wpłynął na nią uśmiech pełen szaleństwa. Powoli, by zadać jak najwięcej bólu, wbił nóż w ramię rudowłosej i napawał się jej krzykiem bólu, kiedy ostrze ciało delikatne mięsnie. Proces powtarzał się kilkakrotnie. Wolno okaleczał ciało dziewczyny, aż ta straciła przytomność z bólu i utraty krwi.
Przez szyję czuł jak ucieka z niej życie, a on cieszy się jak nigdy. W końcu przestał czuć pulsująca żyłę i pozwolił opaść zwłokom na ziemię. Ale on jeszcze nie skończył. Przez najbliższe kilka minut, szczegółowo obdzierał ciało ze skóry by w końcu pociąć je na kawałki. Połamał wszystkie kości, a czaszkę roztrzaskał na kawałki. Kiedy skończył, na jego ciele i ubraniu nie było ani trochę krwi. Tylko dłonie były nią splamione. Cicho się śmiejąc, wyszedł z mieszkania nie zamykając drzwi na klucz.
Obecny czas.
-Hichigo. – zaczął nieporadnie, kiedy wszedł do swojego pokoju.
-Hmm...- mruknął hollow, dalej wpatrzony w okno.
-Nie obraź się, ale... zabiłeś Rukie i Inoue?
Shiro odwrócił się do niego z obojętnym wyrazem twarzy.
-Skąd to pytanie? – spytał i stanął na wprost chłopaka.
-Wszyscy tak uważają. Chcę udowodnić, że tak nie jest.
-Aha. – uśmiechnął się, ale nie tak ciepło jak zwykle. Ichigo poczuł natychmiastowy strach, ale zanim zdążył zareagować, hollow złapał go za ramiona i przycisnął do szafy. – Rozczaruje cię królu, ale to ja je zabiłem.
Przez kilka minut analizował tę wiadomość. Czuł się jak naiwniak. Pieprzony nawiniak!
-Dlaczego? – wysapał zaciskając zęby. – Ufałem ci.
-Dlaczego? Bo mnie wkurzały. Jedna w tobie zakochana, druga temu bliska. Nie zamierzałem pozwolić by mi cię zabrały.
-Nie należę do ciebie! – krzyknął i próbował uciec.
-Właśnie, że tak. – zaśmiał się i zaczął rozpadać. – Nie musisz mnie wyganiać, sam wrócę do twojego wewnętrznego świata. I pamiętaj, jesteś mój!
Po zniknięciu Shiro, osunął się na ziemię. Patrzył w sufit nie do końca rozumiejąc to wszystko, a ostatnie słowa hollowa nadal rozbrzmiewały w jego głowie.
Jesteś mój!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz