Dlaczego? Dlaczego tak się stało? Nie musiał ich zabijać, ale to zrobił. Ishida miał racje. Zrobił to dla przyjemności. A ja głupi mu wierzyłem. Byłem pewny, że nie jest w stanie zrobić czegoś takiego. Głupek, głupek, głupek! Gdybym już za pierwszym razem go przejrzał, Inoue by żyła.
Jesteś mój!
Znowu ten głos. Powtarza to co kilka minut. Mam tego dość. Z każdym dniem coraz bardziej czuję, że ma racje. Cały czas się mną bawił. Tańczyłem tak jak mi zagrał, od samego początku. Nienawidzę się za to. Gdyby nie ja, one byłby teraz całe i zdrowe.
Jesteś mój królu. Tylko mój!
Dlaczego się nie zamknie? Czemu nie da mi spokoju? Sam nie mogę nic z nim zrobić. Kiedy próbowałem, prawie mnie zgwałcił. W ostatniej chwili udało mi się wyrwać. Teraz nawet boję się tam wejść. Boje się go. Stworzenia, które powinno mi służyć.
Chodź do mnie królu, dokończymy to, co przerwaliśmy!
Nie. Nie wrócę tam. Wystarczy, że czuję jak mnie dotyka. Nie ma go tu a mimo to wiem, że jego dłonie cały czas wędrują po moim ciele. Badają każdy zakamarek. Ten dotyk przyprawia mnie o mdłości. Mam ochotę od tego uciec, ale nie ważne gdzie jestem, cały czas to czuję.
Mój. Tylko mój. Należysz tylko do mnie.
-Ja... jestem twój.
Poddałem się. Nie mam już siły z nim walczyć. Prędzej czy później i tak bym przegrał. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Dla mnie pewnie fatalnie, ale on? On się uśmiecha, widzę jak się szczerzy. Nie cierpię tego uśmiechu. Uśmiechu szaleńca.
I nawet się nie wasz myśleć inaczej, królu.
-Ale jak to?! – Ishida był naprawdę wstrząśnięty usłyszawszy od Ichigo, że odchodzi z miasta.
-Mój hollow to za duże zagrożenie. Od początku mieliście racje. Dlatego właśnie odchodzę. – wyjaśnił spokojnie chłopak.
-I gdzie pójdziesz?
-Gdziekolwiek. Gdzieś gdzie nie ma ludzi, którym może zrobić krzywdę. Wyjaśnij to wszystkim, a mojemu ojcu... sam nie wiem. Wymyśl coś.
Ichigo odwrócił się i używając shunpo szybko się oddalił. Nie chciał zwlekać. Ryzyko było zbyt duże.
-Wygląda na to, królu, że przez resztę dnia i całą noc nieźle się zabawimy. – zaśmiał się hollow w jego głowie.
-Pamiętaj o umowie.
-Tak, tak pamiętam. Ty oddajesz mi swoje ciało w naturze, a ja nie robię nic twoim pozostałym przy życiu przyjaciołom. Nie ufasz mi? – spytał głosem przesiąkniętym ironią.
Odpowiedzi nie otrzymał. Kurosaki nie chciał jej udzielić, ale wiedział, że nie może ufać czemuś, co zabija tylko po to by mieć kogoś innego na własność. Już nigdy mu nie zaufa. Nie popełni drugi raz tego samego błędu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz